niedziela, 8 maja 2011

Dziura w pamięci.

Dziura w pamięci
Z ciemności wyłaniają się jakieś dziwne i nieznane kształty.
-Halo! Jesteś?
Słychać czyjś głos: Proszę ją zostawić w spokoju. Potrzebuje odpoczynku.
-Emilia! Wrócę!
Nic nie pamiętam. Gdzie jestem? Jedyne co pamiętam co czarna otchłań pośrodku której świeci światełko i w zapraszającym geście wskazuje na mnie. Żadnych wspomnień. Nic. Lekko podnoszę powieki, ale zmęczenie każe zamknąć mi je z powrotem. Próbując poruszać rękoma zauważam, że krępują je jakieś sznury. Czy to pasy bezpieczeństwa?! Czuję, że cała jestem przytwierdzona do metalowego podłoża. Co się dzieje?
Ciągle tutaj ktoś wchodzi i wychodzi, delikatnie się poruszając i przymykając drzwi tak, jakby nie chcieli mnie obudzić. Przecież ja już nie śpię!- krzyczę niemo. Rozwiążcie mnie, proszę. Przez lekko przymrużone powieki widzę, że ktoś nade mną stoi. Chyba płacze i się modli. Nie obchodzi mnie to. Ważne, żeby nie zasnąć, nie stracić świadomości. Zobaczyć co ze mną zrobią, jednocześnie być przerażoną, co się zaraz stanie. Ale nic się nie dzieje. Zegar dalej tyka monotonnie, a we mnie zbiera się gniew. Dlaczego, do cholery, leżę tu? Czuję piekący ból w ręce, która chyba jest w gipsie. Czy oni nie mają tu jakichś środków przeciwbólowych, czy rzeczywiście jestem tu uwięziona w tej ciemnej otchłani a przede mną zaraz otworzą się bramy piekła? Nagle przypominam sobie, że tak dawno nie byłam w kościele. Ogarnia mnie rozpacz. Właściwie dlaczego? Sama tego nie chciałam. To on mnie zmusił... On, który ma władzę tam, gdzie nie dosięgają aniołowie. Nie mam czasu teraz o tym myśleć. Kiedyś babcia powtarzała : skup się na sobie, nie myśl o przeszłości, tylko pogłębiasz swoje wspomnienia. Ale ja nigdy nie potrafiłam zapomnieć o tym wszystkim, co nas spotkało. Nigdy. Źli muszą za to zapłacić. Nic tu nie jest oczywiste, ale każdy się czegoś domyśla. Ludzie nie mogą poznać prawdy. Nie mogą. Przed śmiercią ukochanej babci wszystko było inaczej. Czasem żałuję, że jej nie posłuchałam, ale to był mój dojrzały wybór, teraz płacę ze niego.
Przerywam wspomnienia, które są boleśniejsze niż ta piekąca ręka. Co się stało? Nagle czuję, że teraz coś się wydarzy. Coś niedobrego. Coś co zmieni moje losy. Nadchodzi On. Czas się z nim zmierzyć, wcale nie jestem na to gotowa, ale czuję, że babcia jest przy mnie i mi pomoże. Babciu ratuj!

Jolanta K. Koniec rozdziału 1.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz